Karol Wojtyła w Kolejowym Klubie Wodnym

Zamiłowanie do turystyki i sportu Karol Wojtyła wyniósł z domu rodzinnego. Od najmłodszych lat razem z ojcem wędrował po górach, w gimnazjum z grupą rówieśników i pod okiem nauczyciela gimnastyki poznał całe Beskidy. W szkolnej drużynie piłkarskiej był bramkarzem, który budził respekt u najlepszych snajperów.

Po wojnie, już jako ksiądz w parafii św. Floriana w Krakowie, wspólnie z młodzieżą studencką jeździł w Gorce, Bieszczady i Tatry. Zimą były narty, latem wycieczki rowerowe.

W 1952 roku spotyka Jerzego Ciesielskiego, młodego inżyniera, wielkiego entuzjastę kajakarstwa. Wkrótce wyruszają na spływy, które obrosły legendą i przeszły do historii.

Tworzą wyjątkową grupę ludzi, która wędruje, biwakuje i pływa. Dzień rozpoczynają od modlitwy, a kończą przy ognisku, rozmawiając i śpiewając.

Przez swoich towarzyszy nazywany Wujkiem, na trasie był jednym z nich, szeregowym turystą. Takim Go zapamiętali.

Zwiedzili najpiękniejsze szlaki kajakowe północnej Polski. Pierwszym, w 1953 roku , była Brda, w kolejnych latach rzeki i jeziora Mazur i Zachodniego Pomorza. Na południu popłynęli Sanem i malowniczym pienińskim Przełomem Dunajca (1955)

Od połowy lat pięćdziesiątych bazą tych wypraw była przystań krakowskiego klubu Kolejarz przy ulicy Księcia Józefa. Noszący dzisiaj nazwę Kolejowy Klub Wodny 1929, jest czołowym klubem turystyki kajakowej i miejscem szkolenia dzieci i młodzieży w sportach wodnych.

Swego stylu Karol Wojtyła nie zmienił , gdy został biskupem i kardynałem. Po raz ostatni popłynął  w lipcu 1978 roku, kilka miesięcy przed pamiętnym konklawe. A potem , jak sam mówił, przesiadł się z kajaka na Łódź Piotrową.    Swoją Barkę pozostawił na brzegu.

Dla upamiętnienia Wielkiego Turysty, trasy Jego wędrówek noszą dziś nazwę Szlaków Papieskich. Rozsiane po całej Polsce, przypominają słowa Papieża „ Ja tam u was byłem, pilnujcie mi tych szlaków”

Facebook

Get the Facebook